Niesamowite odkrycie jakiego dokonaliśmy w
podlondyńskim Lesie Epping, jak również
udział w turnieju rycerskim na zamku Hever nie mogły nie obić się bez echa i szybko dotarły na dwór królowej. Nie trzeba było więc długo czekać i w końcu zostaliśmy zaproszeni przez samą królową, aby uczestniczyć w polowaniu i uczcie przygotowywanej w jednej z jej posiadłości niedaleko gdzie mieszkamy. Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać, bo to w końcu królowa, która kojarzy się z etykietą, dworem i co tu dużo mówić sztywnością w obyciu. Szybko jednak okazało się, że biesiadować uczyć się trzeba od najlepszych i to w najlepszych miejscach. A miejsce gdzieśmy byli – wino i miód pili – jest niesamowite..